Pierwszy tydzień

No – pierwszy tydzień za mną. Jakichś ogromnych efektów nie ma – parawie 1,5 kg zeszło. Myślę, że więcej w tym wody niż faktycznego efektu, ale i tak jest nieźle… zwłaszcza, że rodzinne przyjęcie w międzyczasie się trafiło – a co za tym idzie „drobne” oszustwa w diecie;)

Grunt, że idzie do przodu ( a raczej do tyłu z wagą;) Stan na dzisiaj – 101 kg.

Walczę dalej.

Już niedługo postaram się opisać co i jak robię – ale myślę, że na tak wczesnym etapie nie ma sensu się wywnętrzać;)

Nowy początek

Kiedy półtora roku temu zaczynałem eksperyment, który nazwałem sobie „fit diary” miałem założenie schudnąć z ponad 108 kg do 88. Zacząłem zmieniać swoje nawyki żywieniowe, trochę ćwiczyłem… ogólnie rozpocząłem bardziej świadomie żyć. Jadnak celu nie udało mi się osiągnąć.

Oczywiście jak każdy znalazłem sobie usprawiedliwienie. Mianowicie krótko po rozpoczęciu odchudzania się – okazało się, że żona jest w ciąży – spodziewaliśmy się drugiego dziecka:) Co za tym idzie potrzeby w domu się zmieniły – trzeba było troszkę bardziej przycisnąć zawodowo, coby parę groszy odłożyć… Poza tym żona w ciąży = dużo smacznych rzeczy w domu… a co za tym idzie dużo pokus;)

Efekt – moje chudnięcie zatrzymało się w okolicach 100 kg. Kilogram w dół, kilogram w górę. Ale w jakiś sposób stało się to dla mnie ścianą nie do przejścia. Niemniej nie było to czas w 100% stracony. Przede wszystkim nauczyłem się racjonalnie odżywiać. Nawet jak sobie na coś pozwalam – mam świadomość jakie będą tego konsekwencje i że będzie ciężej wrócić do normy. Generalnie staram się nie przekraczać 2000 kcal dziennie. Jakościowo też tragedii nie ma – ale tu zawsze może być lepiej.

W tej chwili druga córeczka ma już 9 miesięcy, w domu już jest spokojniej – można trochę zacząć koncentrować się na sobie;)

Dzisiaj rano wszedłem na wagę – cóż – urlopy, grille, lody w trakcie upałów. Efekt – 102,4 kg. Tutaj robię krechę i wracam do dbania o siebie. Cel – do końca roku 2016 zejść do 88kg. Czyli  mam 18 tygodni  na zrzucenie 14 kg. Wygląda to optymistycznie. Wystarczy średnio 0,8 kg tygodniowo – co nie powinno być większym problemem. No – zobaczymy. Trzymajcie kciuki:)